Ło jeksperymentak.

Pytali dwaj turyści-profesorowie spotkanego na szlaku bacę: 

- Baco, czemu wy, pasterze, robicie oscypki tak samo, jak wasi dziadowie? Przecież jest dwudziesty pierwszy wiek! Można to dać robić maszynom i komputerom!

- Panocki Ucone! Kie se kcecie jeksperymentowaj, to se to sprawdzojcie hawok, na dole. Bo tutok w górak ni ma casu na daremne jeksperymenty. Nie bydymy przeca wywarzaj łozwartyk drzwi. Hej!

 

*  *  *

 

Moje propozycje do rozważania dzisiejszego fragmentu z Ewangelii:

 

            Zawsze, kiedy rozważam ten fragment nie mogę zrozumieć jednego: dlaczego te kobiety poszły spać… przy zapalonych lampach? Może lubiły spać „przy zapalonym świetle” – jak wielu?

A może Jezusowi chodzi o pokazanie podwójnej głupoty?

Pierwszej: że nie szanują tego, co mają. Idą spać, nie zgasiwszy lamp. Nie myślą aktualnie. Brakuje im roztropności już tutaj – teraz.

Druga głupota to ów brak rozsądku przy zaopatrywaniu się w drogę. Nie zabierają lamp. Są nieprzygotowane. Nie myślą przyszłościowo. Brakuje im roztropności w planowaniu.

Jeśli tak rozumieć Jezusową zachętę, to chrześcijanin to ten i ta, którzy żyją w teraźniejszości, troszcząc się o przyszłość. Czasami mówi się, że mamy żyć tylko teraźniejszością: ani nie wracać w przeszłość, ani nie galopować w przyszłość. Bo czasami to, co minęło hamuje, zaś to, co nieznane albo przeraża albo roz-marzeniowuje.

Skoro jednak mamy być roztropni – to przecież roztropność jest teraźniejszością – bogatszą o doświadczenia przeszłości i wychyloną w przyszłość. Czyż nie? patrząc na roztropne panny – jasne, że tak!

 

© ks. Wojciech Pal

*  *  *

 

      Dzisiaj  rozważamy fragment z Ewangelii według św. Mateusza [Mt 25, 1-13]:

 

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:

«Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły.

Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”.

Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

 

Ksiądz Wojciech Pal - góral

 

Moja gwara jest raczej intuicyjna. Raczej ze słyszenia, z dzieciństwa - niż ze słowników i opowiastek. Raczej beskidzka - niż podhalańska.

Podziel się:
Więcej…

Liczba odwiedzin:

© 2009-2021 by GPIUTMD

Na górę strony