Ło Wawrzku, co poznoł jako sie dogadujom gospodarze z bacami.

 

Nastał łossod. Baca sprowadził owce do wsi i oddał je gospodarzom. Mały Wawrzuś spytał swojego ojca:

- Tatuś, a cyje som te łowiecki? Tego pana?

- Mie. Moje. – odparł ojciec. – Tyn pon, co sie baca nazywo, un je ino pasie bez lato na holeckak.

- A jak som Twoje – dociekał malec – to cymuzto ik som nie pasies?

- Bo jo jes gospodorz, jo się znom na gospodarce. A, widzis, baca, to un sie zno na pasyniu łowiec. Tymu jemu na wiosne dawom moje łowiecki, coby je nom dobrze wypasoł, i napasione ku chałpie przyprowadził nazod na jesiyń.

 *  *  *

 Moje propozycje do rozważania dzisiejszego fragmentu z Ewangelii:

 

            Sieknął mnie ten fragment jak rzadko! Tyle razy go rozważałem, tyle kazań i katechez o nim mówiłem! I myślałem, że znam na pamięć te sowa Jezusa, na wylot, na wskroś, żem prześwidrował sens na wylot, żeśmy za pan brat! I wtedy Pan Bóg mówi: mały, głupiutki Wojtuś!

            I co odkrywam? Wiadomo: rzecz oczywistą w swej genialności!

            Przecież oprócz pana i trzech sług, tam jest jeszcze rzesza ludzi, którzy pomnażają te talenty! Żeby pomnożyć swój talent, trzeba powierzyć go innym! Żeby rozwinąć siebie – trzeba współpracować z innymi! Samemu – można bardzo łatwo zmarnować swój talent…

 © ks. Wojciech Pal

*  *  *

       Dzisiaj  rozważamy fragment z Ewangelii według św. Mateusza [Mt 25, 14-30]:

 

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:

«Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.

Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”

Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”

Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».

 

Ksiądz Wojciech Pal - góral

 

Moja gwara jest raczej intuicyjna. Raczej ze słyszenia, z dzieciństwa - niż ze słowników i opowiastek. Raczej beskidzka - niż podhalańska.

Podziel się:
Więcej…

Liczba odwiedzin:

© 2009-2021 by GPIUTMD

Na górę strony