Przyprowadziła kiedyś mama małego chłopca do lekarza. Bo coś się rozchorował. Siedział naburmuszony w kącie. Bo wcale mi się to nie podobało. Lekarz podszedł i zapytał:

- Co byś chciał?

- Jo by kcioł cukierka, nale Wy mi pewnikiem docie lekarstwo…

 *  *  *

 Moje propozycje do rozważania dzisiejszego fragmentu z Ewangelii:

 

Ludzie witają Jezusa okrzykami i palmami. Cieszą się, że ktoś spełni ich żądania. Że ktoś się do nich dostosuje. Jedni mają nadzieję, iż Mesjasz wywalczy, uleczy, inni spodziewają się, że da bogactwo, dobrobyt i sprawiedliwość, pokój i niezależność. Wielu ludzi i wiele oczekiwań.

To zupełnie coś innego, niż nadzieja. Wydaje mi się, że w tej scenie Jezus mocno pokazuje, aby nie mylić nadziei z marzeniami, oczekiwaniami, pragnieniami czy fantazjami.

Mieć nadzieję, to zupełnie coś innego. Mieć nadzieję, to wsłuchiwać się w Boży pomysł. Mieć nadzieję, to zauważyć, że Bóg nie jest Ojcem dla rozkapryszonego dziecka. Mieć nadzieję, to uczyć się patrzeć po Bożemu.

© ks. Wojciech Pal

*  *  *

 

Dzisiaj  rozważamy fragment z Ewangelii według św. Marka [Mk 14, 1-15, 47]

           

Ksiądz Wojciech Pal - góral

 

Moja gwara jest raczej intuicyjna. Raczej ze słyszenia, z dzieciństwa - niż ze słowników i opowiastek. Raczej beskidzka - niż podhalańska.

Podziel się:
Więcej…

Liczba odwiedzin:

© 2009-2021 by GPIUTMD

Na górę strony