Zapraszam do posłuchania tutaj: https://anchor.fm/wojciech-pal

 Oraz tutaj:  

 

Jak proboszcz dziada udawał.

             Przebrał się raz proboszcz w łachmany i poszedł na wieś. Chodził co dziennie po wsi, prosząc napotkanych parafian o chleb, o coś do jedzenia, przechodził koło chałup, między zagrodami, pod sklepami i karczmą. A w niedzielę usiadł na progu swojego wiejskiego kościółka. Jak dziad proszalny. Wołał o wsparcie, potrząsał kapeluszem, wyciągał ręce w proszącym geście do wchodzących. Ale znikąd pomocy nie było.

            Wikary odprawiał Mszę. Kiedy nadeszła pora na kazanie, na ambonę – ku zdumieniu i zniesmaczeniu ludzi – wikary wprowadził z zakrystii dziada. Ten zaczął ściągać łachmany i przebranie, a kiedy wszyscy ze zdziwieniem rozpoznali swojego proboszcza, jegomość powiedział najkrótsze kazanie w swoim życiu:

- Trza nom, moi Łostomili, cobymy wszytka pośli podlecyć łocy u Jezusicka. Jamen.

 *  *  *

 Moje propozycje do rozważania dzisiejszego fragmentu z Ewangelii:

 Mam nieodparte wrażenie, że w tej scenie jest jeden niewidomy i wielu zaślepionych. Czy też: widzących nie-dokładnie. Widzą Bartymeusza, słyszą go – a jednak nie dostrzegają w nim kogoś godnego przyjść do Jezusa! Nikt nie widzi w nim partnera do rozmowy dla Jezusa, wszyscy – patrzący na niego – widzą człowieka niewidomego, który nie tylko że nie ma szans pójść za Mistrzem z Nazaretu, ale nawet do Niego nie podejdzie o własnych siłach!

A wystarczy, że Jezus zauważa Bartymeusza i woła go – a wtedy i inni zaczynają kibicować synowi Tymeusza. Jedno spojrzenie, jedno słowo Jezusa – i zmienia się punkt widzenia…

Mam też nieodparte wrażenie, że i naszemu wzrokowi potrzeba nieraz takiej zmiany punktu widzenia z mojego na Jezusowy. Aby lepiej patrzeć, aby więcej widzieć, aby dogłębniej dostrzegać: innych ludzi, ich człowieczeństwo, ich niezbywalną godność i możliwość przyjścia im z pomocą.

© ks. Wojciech Pal

*  *  *

 Dzisiaj  rozważamy fragment z Ewangelii według św. Marka [Mk 10, 46b-52]:

 Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. A słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!»

Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa.

A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?»

Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał».

Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Ksiądz Wojciech Pal - góral

 

Moja gwara jest raczej intuicyjna. Raczej ze słyszenia, z dzieciństwa - niż ze słowników i opowiastek. Raczej beskidzka - niż podhalańska.

Podziel się:
Więcej…

Liczba odwiedzin:

© 2009-2021 by GPIUTMD

Na górę strony