Zapraszam do posłuchania tutaj: https://anchor.fm/wojciech-pal

 Oraz tutaj:  

 

Ło Staszkowym kogucie.

 

            Żył we wsi Staszek. Biedny furman: miał jednego konia, jednego koguta, którego chował na świąteczny rosół, a na kury, krowę i resztę już nie miał czasu. Wracał sobie raz Staszek koniem z lasu przez wieś i usłyszał, jak jego sąsiedzi, Władek i Maryna, strasznie się wadzą. Że ich lubił, pomodlił się tak:

- Pon Bócku, kie byk mógł, to byk cosik dlo nik zrobił. Ino powiedz mi, co.

            Wieczorem zapukał do chałupy Władek. I powiada tak:

- Sunsiedzie! Za śtyry dni krzciny moigo śwortego chłopoka. Straśnie mnie moja baba dziś zwołało. Bo jeij trza koguta. Dołbyś mi swoigo, bo u nos biyda w chałpie. Kie bydem mioł wiocyl dutków, to Ci łoddom, jabo łodkupiem na wiosne.

            Staszek westchnął, poszedł do kurnika, a w drodze spojrzał w niebo i mruknął:

- Szybkoś sie upomnioł, Pon Bócku! Nale jo swój honor mom, to i zrobiem, jako zek powiedzioł.

            Kilka dni później zapukał znowu Władek. I rozradowany postawił na stole koszyk, mówiąc:

- Stasiu kochany! Kury tako się niesom po tym Twoim kogucie, ze i dlo nos i dlo Ciebie jajek pewnikiem na caluśkom zime starcy!

            Wieczorem Staszek klęcząc przy łóżku westchnął z uśmiechem w stronę świętego obrazka:

- Sybkoś to, Pon Bócku wszystko łodpłacił. Hej!

*  *  *

 Moje propozycje do rozważania dzisiejszego fragmentu z Ewangelii:

 Wdowa daje ze swojego niedostatku. Dlaczego? Przecież to nieroztropne!

Wedle zwyczaju społeczność powinna jej zapewnić minimum socjalne – i pewnie nie umrze z głodu. Jednak mogłaby spokojnie zacząć martwić się o siebie – bo w cenie jest każdy grosz oszczędności!

Ale ona ufa Bogu. Nie ludziom – którzy mogą zmarnować jej darowiznę… Ale Bogu, w którego wierzy. I dzięki temu wygrywa w niej serce. Serce, w którym wzrasta zaufanie. Ona nie musiała się zastanawiać: ile dać, żeby nie dać ani za dużo, ani za mało… Ona nie musiała wyliczać procentów, kalkulować, robić budżetu czy listy zysków i strat.

Kiedy myślę, że nie musiała kalkulować – bynajmniej nie chodzi o kwotę! Idzie o emocje i myśli z tym związane: że żal tyle dawać, że strach dać za mało, że szkoda, albo że wstyd tak niewiele… Od wszystkiego tego była wolna! Bo miała taki spokój w sercu, jaki gwarantuje dawanie z serca, a nie z portfela…

Kiedy dajesz pieniądze – włączasz rozum…

Kiedy dajesz jałmużnę – włączasz serce!

 © ks. Wojciech Pal

*  *  *

 Dzisiaj  rozważamy fragment z Ewangelii według św. Marka [Mk 12, 38-44]:

 Jezus, nauczając rzesze, mówił:

«Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok».

Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz.

Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie».

Ksiądz Wojciech Pal - góral

 

Moja gwara jest raczej intuicyjna. Raczej ze słyszenia, z dzieciństwa - niż ze słowników i opowiastek. Raczej beskidzka - niż podhalańska.

Podziel się:
Więcej…

Liczba odwiedzin:

© 2009-2021 by GPIUTMD

Na górę strony