Zapraszam do posłuchania tutaj: https://anchor.fm/wojciech-pal

 Oraz tutaj:  

 Jak turyści w burzy smacznie spali.

 

            Wybrali się raz uczniowie z nauczycielem i wychowawczynią w góry. Za przewodnika wzięli sobie doświadczonego Maćka. Schodząc, nauczyciel poślizgnął się na skałach i złamał nogę. Nie mógł iść dalej, więc Maciej unieruchomił mu nogę i zaprowadził całą grupę do niedalekiej jaskini, żeby poczekali na niego, a on skoczy po furmana z koniem do wsi. Bo noc już prawie naszła, w dodatku zbierało się na burzę i nie bardzo z kim było dźwigać poszkodowanego.

            Za jakiś czas wrócił Maciej z furmanem między jedną a drugą nocną burzą i ulewą. Spodziewał się, że zastanie płacz i panikę, a wchodząc do jaskini usłyszał tylko grupowe pochrapywanie.

- Coz ta z Wami?! Nie boicie sie burzy jani pierunów?

- A czego mamy się bać? – odparły dzieci. – Przecież obiecał Pan, że wróci!

 *  *  *

 Moje propozycje do rozważania dzisiejszego fragmentu z Ewangelii:

 Niby Jezus mówi o czasach ostatecznych. Ale nie ma nic o tym, że trzeba się bać, lękać. Nic o przerażeniu. Nic o panice. Nic o rozpaczy i żałobnie-przebłagalnym biciu w piersi, rwaniu włosów, histerii, zaklinaniu Bożej woli… Nic z tych rzeczy.

Jest tylko konkretna nadzieja: Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Kto przychodzi? Bóg.

Nie przychodzący jednak jako gość. Przychodzący jako ten, który zaprasza… To dziwne, bo przecież do naszych drzwi podchodzimy jako gospodarze. A tu Jezus mówi o tym, że na końcu świata role się odwrócą: wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”.

            Dlatego tutaj nie ma miejsca na lęk ani przerażenie. Bo Bóg to nie intruz – ale zapraszający. Bóg dający nadzieję.

 © ks. Wojciech Pal

*  *  *

 Dzisiaj  rozważamy fragment z Ewangelii według św. Marka [Mk 13, 24-32]:

 Jezus powiedział do swoich uczniów:

«W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte.

Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”.

A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi.

Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».

Ksiądz Wojciech Pal - góral

 

Moja gwara jest raczej intuicyjna. Raczej ze słyszenia, z dzieciństwa - niż ze słowników i opowiastek. Raczej beskidzka - niż podhalańska.

Podziel się:
Więcej…

Liczba odwiedzin:

© 2009-2021 by GPIUTMD

Na górę strony